ZNAJDŹMY WSPÓLNY JĘZYK…

„Noc Bibliotek” powoli staje się tradycja naszej szkolnej biblioteki, w tym roku już po raz trzeci przystąpiliśmy do tej ogólnopolskiej akcji promującej czytelnictwo i biblioteki.

Zgodnie z tegorocznym hasłem „Znajdźmy wspólny język” uczestnicy naszej akcji zamienili się na tą jedną noc w naukowców zgłębiających tajniki języka jako narzędzia porozumienia między ludźmi.

Zaczęliśmy od miłego spotkania przy kawie, herbacie i ciastkach, na które zaprosiliśmy nasze babcie i mamę, dawne uczennice naszej szkoły. Panie opowiadały nam o naszej szkole sprzed 50-60 lat, im więcej opowiadały, tym więcej pytań się pojawiało. Rozmowa pochłonęła wszystkich i nie zauważyliśmy, że spotkanie znacznie się przeciągnęło. Słownictwo przez ten czas nie zmieniło się zbytnio. Odkryliśmy tylko jedno słowo, dawniej popularne, a dziś już nie używane tj. „pedel” czyli woźny, poza tym zamiast muzyki był śpiew, a zamiast techniki prace ręczne… Ale za to warunki, w jakich uczono się dawniej i dzisiaj, o tym można by rozmawiać i nocy by nam nie starczyło. Panie dzielnie próbowały opowiedzieć o klasach prawie 40 osobowych, w których panowała kompletna cisza, o piecach kaflowych i stalówkach, o biologii i geografii już w 3 klasie, o tarczach obowiązkowo przyszytych do rękawa…. . Jedno jest pewne nasi goście i nasi uczniowie na pewno znaleźli wspólny  język, który połączył pokolenia.

Drugie zadanie – „Show idoli” – uczestnicy musieli w grupach przygotować w domu i efekt końcowy przedstawić ogółowi.   Celem tego zadania była prezentacja idola nastolatków, jego cech zewnętrznych i walorów charakteru, wszystko opowiedziane językiem potocznej gwary uczniowskiej.

Wyszło rewelacyjnie, na scenie zaprezentowały się tancerki, księżniczki z Nibylandii i natchnieni artyści. W wypowiedziach pojawiło się pełno zwrotów cool, mega, super i spoko. Okazało się, że nasi nastolatkowie dążą do tego żeby się zdrowo odżywiać, trzymać formę dbać o ekologię, nie wyśmiewać się z nikogo, raczej pomagać ludziom w potrzebie ( i zwierzętom też) i nie chcą być obojętne wobec otaczającego nas świata . Podbudowani tymi wyobrażeniami o ideałach  ruszyliśmy na kolację.

Ostatnie zadanie było prawdziwym hitem! To była praca z tekstem, ale jakim tekstem! Uczniowie dostali rozmówki obyczajowe z 1890 r., które miały być podstawą dla Polaków uczących się po niemiecku. Musieli przetłumaczyć z „polskiego na nasze”. Nie było łatwo, ale za to  bardzo wesoło i ile się dowiedzieli o języku sprzed 130 lat! Wtedy  była inna składnia, inna ortografia i odmiana, np. pisano Austryi, Holandyą, rólnictwie. Występowało „é” np. niemieckiéj; najwięcéj, lepiéj. Rozbawiało ich też słownictwo, np. żwirówka czyli szosa, gościniec  jako  hotel, a ambaras nie do końca kojarzył się z  problem itp.

To ostatnie zadanie tak wszystkich  rozkręciło, że korzystając z auli i jej wyposażenia resztę wieczoru ( późnego wieczoru) spędziliśmy śpiewając karaoke. To też była praca z tekstem i to w dodatku śpiewająca, i bardzo ekscytująca.

Wieczorne czytanie do poduszki zgodnie przełożyliśmy na inny termin , może na ponury listopadowy wieczór. W czytelni spało nam się dobrze, choć krótko, a śniadanie w miłym towarzystwie smakowało wyśmienicie. Tak minęło tegoroczna „Noc Bibliotek” pozostaje tylko czekana następną……

Ewa Dopierała  – biblioteka szkolna

Godło
Do końca roku
szkolnego pozostało
-149